środa, 15 marca 2017

Epilog

– Radzi sobie pani doskonale – powiedziała położna do mojej dziewczyny, kiedy od kilkunastu minut znajdowaliśmy się na sali porodowej. Byłem tym wszystkim przerażony, ale równocześnie podekscytowany. Mój synek pchał się na świat i nie mogłem się doczekać, aż go zobaczę. Oczami wyobraźni widziałem naszą trójkę w domu jako szczęśliwą rodzinę.
– Podajemy tlen – z rozmyśleń wyrwał mnie głos lekarza, który przez większość czasu stał obok przyglądając się narodzinom mojego dziecka. Spojrzałem na Sommer z przerażeniem, dostrzegając, że zemdlała. Tyle że… Kiedyś moja mama mówiła, że zemdlała rodząc mnie, ale to było… inne. Niemal się przewróciłem dostrzegając, że moja Marie… nie oddycha.
– Proszę wyjść – powiedziała do mnie położna, ale ja nie mogłem... – Proszę, niech pozwoli nam pan pracować.
Wyrzucili mnie. Nie mogłem nic zrobić i nie miałem pojęcia co działo się z moją ukochaną… Nie mogłam mnie zostawić. Usiadłem na krzesełku i ukryłem twarz w dłoniach. Bałem się o nią i o Floriana. Nie mogła mnie zostawić… Tyle się naczytałem o komplikacjach w czasie porodu i po co mi to było?
– Kraft, co jest? Miałeś być tam z nią. Stchórzyłeś? – zapytał Hayboeck, który właśnie pojawił się na korytarzu. Spojrzałem na niego i miałem ochotę się rozpłakać. Tak strasznie bałem się o Marie. – Ej, co się stało?
– Przestała oddychać – szepnąłem. – Kazali mi wyjść, nie wiem co się dzieje. Nie mogę jej stracić.
– A co z Florianem? –  spytał, siadając obok mnie.
– Nic nie wiem – odpowiedziałem, wdychając.
To wszystko trwało zbyt długo, a ja nie mogłem czekać. Musiałem wiedzieć co z Marie i Florianem. Podniosłem się i zrobiłem kółko po korytarzu. Nie potrafiłem się uspokoić. Kiedy z sali wyszedł lekarz, od razu do niego podszedłem i w głębi siebie modliłem się o happy end.
– Ma pan zdrowego i silnego syna – oznajmił, a ja odetchnąłem z ulgą. – Ale matka dziecka… Cóż, udało nam się przywrócić pracę serca, ale w wyniku krwotoku wewnętrznego musi zostać jak najszybciej operowana.
Że co?

***
Hej, heej, heeej! ;)
Witam Was po raz ostatni na tym blogu. Wszystkim, którzy ze mną tu byli bardzo dziękuję, a zwłaszcza tym, które były tu przez cały czas i czytały na bieżąco.
Jednak...
No nie wszystko!!! A jak? Nie mogłabym tego tak pozostawić i już teraz zapraszam Was na prolog drugiej części. Mam nadzieję, że będziecie tam ze mną i będziecie mnie wspierały – YOU GAVE MY WINGS AND TAUGHT ME TO FLY
Jeszcze raz dziękuję i po raz ostatni ściskam ;***

10 komentarzy:

  1. I masz szczęścię, że będzie druga cześć!
    Bo bym Cię znalazła po adresie IP komputera. :D
    Dziękuję, po prostu. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dokładnie jak koleżanka wyżej :D Więc masz szczęście, że nie zostawiasz nas z taką niewiadomą!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedzialam, że nie może być za kolorowo :/
    Takie otwarte to zakończenie, ale skoro jest druga cześc to nie narzekam.
    Dozobaczenia tam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czułam, po prostu czułam, że to może się tak potoczyć jak tylko zobaczyłam, powiadomienie o epilogu xd Znaczy no... miałam w głowie ciu straszniejszy scnariusz, ale to wina książek, które ostatnio czytam w ilości przerażąjącej XDDDDDD
    Skoro będzie druga część to znaczy, ze jest nadzieja!
    Już lecę czytać prolog :P
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem!
    Musiałaś, tak? Nie mogło być pięknie i idealnie, tylko musiałaś coś popsuć. Masz szczęście, że będzie druga cześć, bo inaczej byłby koniec z nami..
    Biedny Stefan! :(
    Dobra, przenoszę się na prolog, który już oczywiście wczoraj przeczytałam :D
    Buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. No już miałam mini zawał, że tak zostawisz nas w niepewności, ale potem przeczytałam, że będzie 2 część jeeeej tak się cieszę <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Melduję się!
    Kurczę, ledwo co zaczęła się ta historia, a tu już epilog... kiedy to zleciało? :(
    Coś czułam, że nie będzie tak różowo i cudownie, ale... powiem szczerze, nie spodziewałam się takiego końca, szczególnie tych ostatnich linijek. Złamałaś mi serducho, po prostu... Ale całe szczęście, że przed nami druga część, może tam jednak zakończenie będzie o wiele weselsze :D
    Dziękuję ci kochana za pierwszą odsłonę, a tymczasem biegnę za chwilkę na ciąg dalszy ^^
    Weny, buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  8. Już zaczęłam się ostro bulwersować, że wymyśliłaś takie zakończenie i zostawiasz nas w niepewności... Na zawsze.
    Więc jak ogromną ulgę poczułam, czytając o tym, że zapowiada się kontynuacja. Przynajmniej będę mogła spać spokojnie 😉
    Świetne było to opowiadanie, dlatego cieszę się bardzo na myśl o dalszym ciągu 🙂
    Życzę weny i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. ...nienawidzę Cię
    JAK DOWIEM SIĘ, ŻE MARIE NIE PRZEŻYŁA, TO ZROBIĘ CI Z TYŁKA JESIEŃ ŚREDNIOWIECZA
    weź, jeszcze playlista mi się ułożyła nieodpowiednio i wybuchłam płaczem :(
    a tak na marginesie: dziękuję za to ff!♥

    OdpowiedzUsuń
  10. To było jedno z tych opowiadań, które wiem dlaczego czytałam, i nie robiłam tego z automatu, a po prostu ceniłam je za treść i całą historię ogólnie. Ale ten epilog mnie totalnie... aż brakło mi określenia, czegoś takiego nie byłam w stanie przewidzieć.

    OdpowiedzUsuń